Blog

Gniew

Brak sił, zmęczenie, głód. Powrót z pracy
Gniew przeciera zmęczone oczy
Na każdy wyraz, dźwięk winnych
Wszystkich w promieniu złości

Milczenie, z każdym słowem kamień
W stronę winnych, bo są w tym miejscu?
Spokój, posiłek, lądowanie w łóżku
Pragnienie chwili dla siebie, oddech

Przymknięte oczy,

Powrót do świata bliskich, po wszystkim
Uśmiech, rozmowa, czas wspólny
Gniew odszedł ze zmęczeniem

Oby nie powrócił

Dziecko

Kocham się, w zabezpieczeniu, bez
Mam świadomość, mogę mieć dziecko
Nie wrzucam nikogo do beczki, lodówki
Bo przeszkadza mi w dalszym życiu

Po łóżku
Każdy ma prawo do własnych decyzji
Kochaj się, usuwaj ciążę, top, morduj
W imię sumienia, nie Ono decyduje
Tylko ty, w końcu to tylko seks

Radość mam, żadnemu dziecku
Nie spojrzałem w oczy
Ze słowami „umierasz”
Twoje życie, o którym ja zdecyduję

Sędzia i kat własnego dziecka

Dusz obrazy

Ulica. Na twarzach lustra.
Po szkle ku duszy
Radość, smutek, spokój
Jak w galerii życia

Myśli na zewnątrz
Skrywane dla prywatności
Wychodzą wszędzie twarzą
Wyraz mimowolnym zdrajcą

Ulica. Galeria dusz.
W biegu, z życiem na obrazie
Ekspozycja prywatności
Powiem Ci kim jesteś

Gdy łzy

Gdy łzy na skórze wypalą pamięć
Odejdą wyschnięte na pożegnanie
Gdy z grobów Waszych już odejdę
Sam pozostanę

Gdy przyjdzie mi potem w samotności
W myślach poryczeć, szkło duszy rozbić
Nic nie pomoże, nie ma Was, zabrał
Bóg Wasze życie, mnie pozostawił

Samotnym

Psycholog mi nie pomoże
Dziś, jutro, do końca
Sam sobie również już nie pomogę
Łzy odeszły, ogień pamięci został

Iluzja

Poranek, lista obecności
Świat realny, wiem co robię
Nad czym pracuję
Wszyscy są zadowoleni

Odhaczam sprawy ad acta
Teoretycznie nie ma nic
O czym bym nie wiedział
Teoretycznie

Nie wiem o niczym

Wiem, ile wiedzieć powinienem
Drugie tło. Odmienność ideału
W cieniu nie ma skrupułów
Drugie dno moralności

Gdzie nie chodzi o klienta

Ja mam, ty masz, oni mają
Podział, mnożenie pozaksięgowe
Moralność jest taka, by dostać
Prawda? Od prawdy są Ci

Od listy obecności

Wiem lepiej

Coś się stanie, zepsuje
Nie szukacie wyjaśnień
To na pewno my
Nie mogło się samo zepsuć

To czego nie można wyjaśnić
Nie jest faktem, jest powodem
Nie wiemy dlaczego
To na pewno wy

Nie potrafiąc znaleźć błędu
Podjąć próby rozwiązania
Prostą drogą wnioskujecie
Stało się coś, blisko was …

To wy

Target

Imię nazwisko, PESEL, data urodzenia
Składam się z danych rekordu w bazie
Weryfikacja, aktualizacja. Synteza, analiza
Całokształt informacji, przedział wiekowy
Dobór odpowiednich produktów i usług

Inwestycje w moją przyszłość. Za życia.
Brak spadku w cyklu życia usługi. Po śmierci
Bez potrzeby zbijania obiekcji. Jest pewnym
Mam środki warte inwestycji. Niepokój

Zabezpieczenie przyszłości już teraz

Myślał Pan swojej śmierci?
Zastanawiał się Pan nad tym?
Proponuję spotkanie z konsultantem
Nie dysponuje Pan czasem? Kiedy zatem?

Nie sprzedajemy, czego klient nie potrzebuje
Tylko to, co jest zgodne z jego potrzebami
Jeżeli nie wie. Brak czasu. Obiekcje fałszywe
My mu powiemy co dobre. Obiekcje prawdziwe

Póki żyję, należę do Docelowej Grupy Odbiorów
W świecie, gdzie wszystko produktem, usługą
Od początku życia aż do śmierci czegoś potrzebuję
Będąc jednym z rekordów. Przydatną informacją z bazy

Autorytet

Wiedziesz spokojne, zrównoważone życie
Czas płynie, mam obawy, czy nie przez palce
Życie ucieka mi jak wolno odchodzący pociąg
Nie wsiądę, zostając na pustym peronie chwili

Jak zatem postępować, by mieć świadomość
Godnie spędzonego czasu, wśród żywych
Wobec innych, wobec własnego sumienia
Powiedz, wiesz na pewno

Nie wiesz? Też popełniasz błędy?

Recepta na życie, nie ma takiej apteki
Nikt nie odpowie, mamy swój rozum
Odpowiedzialność
Czy jestem w stanie poddać się wzorcom

By przestać być sobą?

Mogę być lepszy, gdy tor właściwy
Co znaczy lepszy? Co znaczy właściwy?
Wzór w sympatii zyskać może
Czy również w praktyce?

Nie umieraj

Zataczając się we wspomnieniach
Zostawić płaszcz przeszłości po sobie
Nic więcej
Tylko żyć

Bez wzroku na ciało, wnętrze
Bez łez, zwykły spokój
I uśmiech jakby każdy dzień
Był następnym

Dwie dusze myśli, chora i cierpiąca
Twoja odrzucając oczekiwania na wyrok
Moja, bojąc się go przyjąć
Nie mam już mamy

Nie umieraj Tato

Złodziej

Wiele żyć, moc i czasoprzestrzeń
Kolejny poziom do osiągnięcia
Zachód słońca za oknem
A potwór milknie

Pod ostrzem miecza

Powinienem, wiem, inne rzeczy
Ekran, postać, charakter, cechy
Jak Bóg buduję „drugiego” człowieka
Którego jestem niewolnikiem

Utracone chwile ważnych spraw
Rozdrażnienie w momencie ważnej sesji
Primus inter pares, Władca Czasu
Mój czas przestał istnieć

Dla siebie samego