Emocja

Siedź! Czy kazałam Ci się przesuwać?
To siedź. Czemu się ode mnie odsuwasz?
Odsuwam?! To masz! Przysunę się tak blisko
Byś poczuła. Moją bliskość w emocjach

Tak. Wyładuj się. Jak chmura z piorunami
Za te wszystkie złe chwile dnia dzisiejszego
Czekam, pod kopułą deszczu emocji i słów
Z ciepłem spokoju. Tak blisko. Bardzo blisko

Myślisz że się obrażę za kamień na słowie?
Nie. Ileż to już razy trzaskałem drzwiami?
A Twój głos drgał, za szkłem pierwszych łez
Wyrzućmy z siebie wszystko. Naprzeciw

By w emocjach burzy przekutych na spokój
Pozostała cisza. Z tęczą uśmiechu na ustach
Przysuwam się. Blisko. Coraz bliżej. Uspokój się
Nie odsunę się. Chcę w takich chwilach być blisko

Blisko Ciebie

Kwiat

Czerwień na płaszczu płatków róży
Żyje, oddycha naturą w pokoju
Samotny kwiat. Już niczyj
Ma nadzieję na odnalezienie domu

Niepokój w łodydze. Oderwanej od natury
By komuś sprawić przyjemność. Szaleństwo
Za cenę wykupu, cena cierpienia
Samotny kwiat. Samotna śmierć

Jestem, na potrzeby kogoś i czegoś
Narzędzie w rękach ludzi. Wykorzystana
Nie mam światła, wody, niczego do życia
Wolno odchodzę na waszych oczach

Kwiat przechyla się wolno na bok
Nie ma szans na miłość, życie, cokolwiek
Byłam, jestem i będę kwiatem. Dla was
Dla ludzi. Dla przyjemności, cierpienia

Oddaję swoje życie, dla ludzkich ambicji

Rozmowa

Jak niewiele nam potrzeba
Zwykły stół, kawa. Oczy i usta
Świat odkrywany, słowem za słowem
Kilka lat, a jak by to było wczoraj

Ruchy ust, wspólny śmiech i treść
Zrozumienie na tych samych falach
Zegar poza linią wzroku. Bez chwili
Bo chwile są tu i teraz. Pomiędzy nami

Nie ma stołu, nie ma kawy. Nie ma czasu
Jesteśmy tylko my. Twarze w zapomnieniu
Rozmowy budzącej lata wspomnień
Niekończąca się chwila mocnych doznań

Z ruchu warg, ze śmiechu na klawisze
Dotyku palców zamieniających słowa
W najpiękniejszą między nami rzecz
Bez względu na odległość. Rozmowę

Poza światem

Milczę. Nie odbieram telefonów
Nikt nie wie gdzie jestem. Co robię
Co czuję. Jeden pokój, życie. Brak życia
Do końca życia jeden krok. Głośna muzyka
Tylko jeden utwór na uszach. Godzinami
Kilkanaście nieodebranych połączeń
Niepokój. Był człowiek. Nie ma człowieka
Pusty pokój. Walka emocji w sercu i duszy
Nikogo nie ma. Nawet nikt nie zdążyłby
Gdybym chciał odjechać z tego świata
Każdy najlepszym lekarzem siebie
Niczego nie chcę. Niczego nie oczekuję
Samotnie upadłem. Samotnie wstanę
Od czasu do czasu. Jestem
Poza światem

Akceptacja

Kochasz mnie? Nie
To ja Ci powiem jak masz mnie kochać
Każde Twe słowo rozbiorę na czynniki
Przeanalizuję bardzo dokładnie
Postawię kryteria. Wagi i cechy
Chcesz powiedzieć światu
Jak bardzo mnie kochasz?
Sprawdzę to. Nim powiesz
Miłość do akceptacji

Róża

Czerwieni kwiat na Twoim biurku
Na linii wzroku, z domysłem od kogo
Jestem w innym czasie, innym miejscu
Mimo to blisko, pamięcią, szacunkiem

Zapach kojący. Miłości. To wszystko
Co chcę Ci dać. W tej wielkiej róży
Czerwone płatki, jak serce. Płonie
Kwiat róży. Roślina? Dużo więcej

Dziękuję, że zabrałaś ją do domu
Gdy spojrzysz na nią. Będę w pobliżu
Myślami, wszystkim co można dać
W jednej wielkiej róży

Cisza

Zatrzymany ciąg wydarzeń
Wskazówki duszy milczą
Czy to akceptacja stanu rzeczy?
Czy już nienawiść? Opanowanie?
Nie ma miejsc w których przebywamy
Nie ma już ulic po których przechodzimy
Zwijany w rulon obraz przeszłości. Półka
„Nigdy więcej się nic między nami już nie stanie”
Deszcz łez studzi płomień twarzy
Nic nie stanie się już między nami. Nic
Nigdy więcej. Odbija się echem w toni duszy
Zamykam w ciszy drzwi swojego życia

„Zamknięte”

Okna dusz

Biegnę rano z myślą dnia
Zmyjemy szarość, nadamy blask
By ujrzeć wspólnie uśmiech słońca
Zwykłe chwile. Za oknami myśli

Zabiegany dzień, setki ważnych spraw
Na oczach duszy wspólna praca
By za oknami myśli poczuć zwykle
Chwile. Wspólny uśmiech

Nasz i słońca

Popołudnie. Głos w słuchawce. Cisza
Woda łzami, na szkle rysy. Ból
Spływają wspólne chwile, płonie ogień
Słońca. Nie biegnę już. Stoję

Jest czysto i spokojnie

Nie ma już szarości dnia

Gdzie słowa i uśmiech naszego słońca?

Nie przestanę

Możesz myśleć co chcesz. Dziwny, spontaniczny, szalony
A może po prostu zakochany? Czy tak trudno to zrozumieć?
Nie zapomnę słodkich chwil. Smaku ust, mocy ognia
Prosisz. „Zatrzymaj czas”. Nie mogę. To się dzieje naprawdę

Nie schowam się z rękopisami słów w jaskini. Będę krzyczeć
Niech cały świat usłyszy. Stało się. Nie przestanę. Będę obok
Gdy tylko zapragniesz. Widocznie tak miało być. Przeznaczenie
Nie przepraszaj, nie przepraszam. Kocham jak co dzień

Na granicy uciążliwości duszy. Na kamieniu serca. Jestem
Jak anioł znikąd. Po prostu. Nie masz wpływu i decyzji
Będę tam stał, bo zegar serca bije. Mam go zatrzymać?
Po śmierci. Gdy zegarmistrz Nieba odbierze mi klucz życia

Póki co. Podążam za Tobą tylko tam, gdzie potrzebujesz
Za płaszczem nocy, z pomocną dłonią. Z ust pochodnią
Każdemu z nas Bóg dał ścieżki przeznaczenia
Możesz mnie zrzucić z mostu. Nie przestanę iść za Tobą

Noc

Chowam się pod kołdrą nocy
Ty śpisz w spokoju, w oddali myśli
Tęsknię. Samotne ciało. Brakuje mi Ciebie
Na styku myśli. W korytarzach wspomnień
Jesteś mą poduszką, kołdrą, życiem
Nie ma że daleko. Na to nie ma odległości
Przytulam się do Ciebie w myślach
Chowam głowę w Twoje włosy
Jesteś obok. Ja również. Na naszych łóżkach
Dwa łóżka, jedna kołdra. Moc myśli
Przyciągania ciał ku sobie
Tulimy się w słowach, przekazu elektro
Daleko, jednak blisko. Bo słowa moc mają
Pocałunki na dobranoc. Snów spokojnych życzenia
Zasypiamy pod wspólną kołdrą marzeń
Noc bez Ciebie? Każda noc jest z Tobą