Rosjanka próbuje wyłudzić ode mnie informacje o mojej rodzinie
Z Ukrainy. Kto, gdzie z kim. Zamiar wykorzystania informacji
Przeciwko nam, przeciwko Ukrainie. Nic jej nie mówię
Tata przestał pić. Mama mówi mi o rozstaniu z tatą
Kategoria: Poezja
Charków
Rozmowa z Tobą. Martwisz się o najbliższych
Pocieszam Cię. Jedziemy pociągiem do Charkowa
Obok nas jedzie jakaś kobieta. Wysiadamy wcześniej
By zgubić ślad naszego celu podróży
Nie chciałaś z nią jechać w jednym pociągu
Płaczesz w ramionach. Już dobrze. Spokojnie
Już wszystko jest dobrze
Putin i piły

Siedzę w budynku. To chyba Policja. Otwarta przestrzeń
Aneks kuchenny. Do pokoju wchodzą zamaskowani
Mężczyźni. Rajstopy na twarzach. Z nimi chłopiec
Mają piły w ręku. W pierwszej części pokoju
Wrzask
Przestępcy odcinają policjantowi głowę piłą
Krzyczę w myślach „Błagam, nie!”
Podchodzą do mnie. Dają piłę do ręki
Mam tak z nią siedzieć
Siedzę
Spotkanie

Mały pokój. W przedpokoju boazeria. Krzesło
Telewizor gra. Siadam na krześle. Wchodzisz do pokoju
Zadowolona. Siadasz na mnie, twarzą na wprost
Dużo mówisz. Nie słyszę o czym mówisz
Jestem zaskoczony sytuacją. Obejmujesz mnie
Rękoma za szyję. Zaczynasz skakać siedząc na mnie
Zaskoczony patrzę na telewizor, ścianę
„Zaraz ktoś może wejść”. Jest mi przyjemnie
Wstajesz. Stoimy w przedpokoju. Ktoś otwiera
Drzwi. Młodzi ludzie. Najemcy z sąsiedztwa
Pytają się Ciebie po rosyjsku, czy wszystko w porządku
Odpowiadasz z uśmiechem, że tak, jak najbardziej
Dajesz mi buzi w policzek
Wychodzisz
Zostaję sam
Wojna
Jestem w piwnicy. Dom to, czy gdzieś indziej?
Za oknem wybuchy bomb lotniczych. Ostrzał artylerii
Rosja napadła na Polskę. Nie wiem, czy czekać, biec
Biegnę. Ludzie też biegną. Warszawa. Strach
Wokół strzały, bomby
Huk, dym
Biegnę, by szukać schronienia
Biegnę dalej
Wszyscy biegniemy
Dowód

Ognisko na Barbakanie w centrum stolicy miasta Europy
Prośba o zaprzestanie i zgaszenie ognia. Rozejście się
Gdy Strażnicy Teksasu już odjechali. Jest rewanż. Za uwagę
Nikt nie będzie nam zwracał uwagi. Ogień na gabarytach
Niech płonie. W imię naszych zasad
Policja, straż pożarna. Mieszkańcy pobliskich kamienic
Pożar zagrażający życiu i mieniu ludzi. Obłoki dymu
Zemsta dokonana. Sprawców nie ma. Pozostały zgliszcza
Podniesione głosy szukające winnych dookoła. Kozioł
Szukamy kozła ofiarnego. W imię naszych zasad
Przesłuchanie. Jak to było. Kto widział że podpalił?
Czy domniemani sprawcy są znani z nazwiska?
Jak daleko było ognisko od altany? Może od ogniska?
Łatwo powiedzieć że ktoś podpalił. A dowody?
Nic nie widać na monitoringu. W imię naszych zasad
Kto rozpala ognisko w centrum miasta Europy
Winien się przedstawić z imienia i nazwiska
A ognisko rozpalać nieco dalej. Od altany. Ludzi
By niczego nie podpalić. A tak każdy musi ……..
Płonie ognisko w mieście. W imię naszych zasad
Antidotum

Lekkie ukłucie. Plaster na ramieniu
Antidotum w organizmie. Dla ochrony
Każdy z nas pragnie się obronić. Przeżyć
Trudny czas by wrócić do normalności
Nie mam siły. Muszę spać. Mrok ciszy
Późny wieczór. Wstaję poszukując zajęcia
Nie mogę zasnąć. Zamknięte oczy do końca
Walka po długim śnie, by zasnąć ponownie
Poranek. Śniadanie w sennej aurze. Zmęczenie
Nie mamy siły funkcjonować. Ból ramienia
Nie ustaje. Padam jak kłoda. Śpię bezwolnie
Nie sen spokojny. Śpiączka. Kilkanaście godzin
W Krainie Snów
Budzę się późnym popołudniem
Rozespanie. Lecz już lepiej
Wracam do przedreakacji
Oddziaływań antidotum
Strach

Dzwonisz. Nie widzisz mnie. Lecz to, co mówię
Jest pewne. Przerażające. Wzbudza zaufanie
Przejmuję kontrolę nad Twoim strachem
Zrób to, o co Cię proszę. Przekaż pieniądze
Boisz się. Wiem. Też bym się bał
Chcę Ci pomóc. Tylko ja wiem jak
Dam Ci instrukcję, nim będzie za późno
Instrukcja. Gdzie i komu przekażesz
Chyba nie chcesz tego, by Cię okradli?
Po to właśnie dzwonię. Jestem policjantem
Wnuczkiem, kimkolwiek chcesz. Byś uwierzyła
Oddaj wszystko co masz. Brak myśli
Strach ma wielkie oczy
Fantazja

Noc przed starą chatą rodziny prababki
Świerszcze grają bisy dla gwiazd, księżyca
Tata śpi po spotkaniu z gospodarzami
Ja wraz ze stadem żubrów słucham natury
W polu wyrwane marchwie bez konserwantów
Karty papieru zapisywane szeptem wiatru
Przy krzyżu przydrożnym modlitwa za przodków
Biegam jak kiedyś. Jak mały Kryjan po nocy
Puszczone z łańcuchów psy szczekają. Krowy muczą
Wilki budzą się do łowów w pobliskich lasach
Nasz świat od wieku zasypia w ogniu pochodni słońca
I budzi się odchylając ciemny płaszcz mroku nocy
Kilkanaście stron, kilkanaście wersów. Pianie koguta
Dopalają się świece nad białym pergaminem prawdy
Zmęczony, szalony, szczęśliwy, spontaniczny. Kryjan
Nie siedzę. Biegnę przez Jamiołki-Piotrowięta
Z nocną fantazją
Projektant życia i śmierci

Jesteśmy naszym światem. Moje zdanie
Nie znasz mnie, ale możemy się poznać
Widuję Cię w przeróżnych sytuacjach życia
Chcę być całością Twoich puzzli. Do końca dni
Znam Twój rozkład dnia. Zainteresowania. Kino
W którym ja widzę, Ty aktorką mojego planu
Moje listy wsuwane pod drzwi. Głuche telefony
Napisy pod oknem i na masce samochodu. Jestem
Mam plan. Będziemy razem. Jesteśmy zgodni?
Nie pytam. Stwierdzam. Wedle marzeń z Tobą
Czy to nie piękne spotkać się na drodze?
Nie znam Twoich planów na życie. Znam swoje
Dlaczego nie chcesz? Nie znasz mnie, jak ja Ciebie
Nie możesz tak po prostu odrzucić mojej osoby
Nie pozwolę Ci na to. Chcę dobrze dla Ciebie
Nie rób czegoś czego mogłabyś żałować
Nie chcesz? Dobrze. Odejdę, lecz nie samotnie
Nie możesz żyć beze mnie. Nie mogę żyć bez Ciebie
Odchodzisz pierwsza. Zabrałaś mi serce. Ja Tobie duszę
Nie ma Ciebie. Nie ma sensu życia dla mnie. Odchodzę
Projektant naszego życia i śmierci