Półprodukty

Współczesny brak czasu na gotowanie wykreował potrzebę „rzeczy na szybko”, do przygrzania, wrzucenia na patelnię, rozprowadzenia wodą proszku z torebki (sosy). Kilka chwil i możemy siadać do posiłku. Podobnie jak większość z nas jestem w podobnej sytuacji. Trudno hołdować tradycyjnej kuchni po godzinie np. 17.00, po to by prace nad gotowaniem obiadu zakończyć o … 20.00 z poczuciem dumy i spełnionego sumienia konserwatysty. Dlaczego jednak nie lubię półproduktów? Są przygotowane na smak producenta, niekoniecznie zgodny z moim smakiem. Półprodukty zawierają w sobie różnorodne ulepszacze. Więcej w tym sztuczności, aniżeli „tradycyjnej receptury, jak u mamy”. Jeżeli zatem tylko mam czas i możliwość gotowania w domu, staram się rosół zrobić bez kostek, sos bez torebki. Faktycznie jest to możliwe w weekendy. Czasochłonność przekłada się na jakość smaku. Niech to nawet będzie kilka godzin. Dla mnie to jest wielka frajda móc przygotować to samodzielnie, ograniczając półśrodki. O wiele lepszy smak, jak wspomniałem. Pozdrawiam serdecznie :).  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *